ChoZoba.pl - śmieszne zdjęcia, śmieszne filmy, śmieszne obrazki, ciekawe artykuły, memy, poradniki

2017-01-16 ziolko

Dziewica? A kto to?

Kiedyś sprawa była prosta. Po nocy poślubnej bliscy świeżo upieczonej mężatki z dumą wywieszali na sznurku zakrwawione białe prześcieradło, by nikt nie miał wątpliwości, że ta ślubu doczekała w czystości, a dziewictwo właśnie uczciwie i spektakularnie utraciła. Dziś nie ma już ani pokładzin, ani tym bardziej społecznej presji, by cokolwiek udowadniać. Bo i samo dziewictwo straciło na znaczeniu i stało się sporym kłopotem – fizycznym, kulturowym, a nawet definicyjnym. Gdyby zapytać współczesnych nastolatków, czym jest dziewictwo, odpowiedzi padnie pewnie tyle, co respondentów. Jedni określą nim stan przed pierwszym kontaktem seksualnym w ogóle, innym do jego utraty obowiązkowa wyda się penetracja, jeszcze inni, stosując modną metaforę, ze śmiechem stwierdzą, że bycie dziewicą to tylko stan umysłu. Wspólny mianownik? Przekonanie, że cnota to przeżytek, balast, którego należy się jak najszybciej pozbyć. Często z byle kim, byle gdzie i byle jak, żeby tylko mieć to już za sobą. Szokujące? Problem w tym, że powszechne i znane w kulturze od wieków. Jak wyjaśnia dr Edyta Pagel, kulturoznawca, dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych Warszawskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej im. B. Prusa, podejście do czystości przedmałżeńskiej (bo przez setki lat dziewictwo rozpatrywano właśnie w kontekście zawierania formalnych związków) było zawsze ściśle uwarunkowane tradycją i stopniem rozwoju kultury danej społeczności. I tak, podczas gdy Egipcjanie nie posiadali nawet słowa na określenie dziewictwa, rzymscy lekarze z uwagą pochylali się nad tą kwestią, zalecając kobietom szybką deflorację, bez której mogły narazić się nawet na zanik macicy. Nasi praprzodkowie do cnotliwości młodych kobiet podchodzili jeszcze bardziej radykalnie. Polanie dziewczęta, które wybierając się za mąż, nadal były dziewicami, uważali za gorsze – w ich mniemaniu oznaczało to, że nikt nie chciał z nimi współżyć, nie są więc atrakcyjnym "nabytkiem" dla mężczyzny. Mieszkanki Kamczatki robiły wszystko, by nie dopuścić do hańby, za jaką uważano czystość przedślubną i regularnie rozszerzały palcami pochwy swoich kilkuletnich córek, by te nie musiały wstydzić się przed przyszłymi mężami, że nie znalazły mężczyzny, który by je uwolnił od dziewiczego "brzemienia". Zwyczaj ten do dziś zresztą zachował się w niektórych plemionach afrykańskich, gdzie kobiety są rozdziewiczane przez najsilniejszego członka społeczności, często publicznie, by nikt nie miał wątpliwości, że dziewczyna "nadaje się" już na żonę. – To nadmierne przywiązywanie wagi do dziewictwa wynika z kultury patriarchatu i chęci dominacji mężczyzn nad kobietami. Sądzi się, że penis praczłowieka był mniejszy i cieńszy niż u współczesnego mężczyzny, więc z defloracją mógł sobie poradzić tylko osobnik silniejszy. Ten, który za pierwszym razem dokonał przerwania błony dziewiczej zyskiwał miano silnego samca – dodaje dr Edyta Pagel. Czyste serca Dziś młodzi chłopcy nie mają potrzeby udowadniania swojej męskości w takiej formie, choć trwająca od wieków sakralizacja dziewictwa i tak stawia ich w komfortowej pozycji zdobywcy "nagrody", jaką jest czystość ich partnerki. Ogromną rolę w kultywowaniu takiego rozumienia cnoty odegrała religia. Najpierw – politeistyczna, uświęcająca dziewictwo w ramach kultu greckich sybilii i rzymskich westalek – kapłanek bogini Westy, które podczas służby były zobowiązane zachować czystość (złamanie tego zakazu było uważane w starożytnym Rzymie za najwyższe przestępstwo). Później – chrześcijańska, gloryfikująca postać Maryi Dziewicy i stawiająca młodym dziewczętom za wzór święte, które przeznaczyły swoją wstrzemięźliwość płciową na chwałę Królestwa Bożego.

0
1
2017-01-15 ziolko

Metan - zagrożenie dla klimatu, którego wcześniej nie brano pod uwagę

Emisje potężnego gazu cieplarnianego, jakim jest metan, wzrosły w ostatniej dekadzie, stawiając pod znakiem zapytania globalne wysiłki na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Specjalizujący się w globalnym ociepleniu naukowcy zabili na alarm, ponieważ emisje tego gazu ocieplają klimat naszej planety 20 razy szybciej od analogicznej ilości dwutlenku węgla. Naukowcy byli zaskoczeni tym wzrostem, który rozpoczął się blisko 10 lat temu, w roku 2007 roku, a nasilił się w latach 2014 - 2015. Koncentracja metanu w atmosferze tylko w tych dwóch ostatnich latach zwiększyła się o ponad 20 cząstek na milion, osiągając wartość 1 830 ppm [z ang. parts per million – liczba części na milion - przyp. Onet.]. Z kolei poziom emisji CO2 – głównego komponentu gazów cieplarnianych powstających wskutek działalności człowieka – utrzymuje się na stałym poziomie. Wyniki badania, opublikowanego w akademickim czasopiśmie "Environmental Research Letters" sugerują, iż światowe wysiłki na rzecz walki z globalnym ociepleniem nie uwzględniły zatrważającego tempa wzrostu emisji metanu. Autorzy raportu z 2016 roku, "Global Methane Budget", wyliczyli, że jeśli na początku tego stulecia ten wzrost wynosił około 0,5 ppm rocznie, to w ostatnich dwóch latach emisje zwiększyły się do 10 ppm rocznie. Naukowcy przypuszczają, że głównym źródłem dodatkowego metanu byłoby rolnictwo. Z drugiej strony nie wiedzą tego z całą pewnością, ponieważ emisje tego gazu nie były dotąd monitorowane. Przynajmniej trzecia część metanu pochodziłaby z wydobycia paliw kopalnianych, w tym ze szczelinowania i odwiertów naftowych, a także z kopalni węgla, gdzie metan uwalniany jest jako odpad i najczęściej wypuszczany do atmosfery, ewentualnie spalany, co byłoby dla Ziemi mniej szkodliwe. W przeciwieństwie do dwutlenku węgla, który monitorowany jest na różne sposoby począwszy od lat 50. ubiegłego stulecia, metan jest słabo poznany i prawdopodobnie przedstawia sobą zagrożenie, którego naukowcy wcześniej nie brali pod uwagę. Przykładowo, topnienie w rejonie arktycznej tundry prowadzi do uwolnienia metanu, gdy znajdująca się pod spodem roślinność stopniowo, a niekiedy gwałtownie traci pokrywę lodu. Badacze uznali to zjawisko za potencjalny "punkt krytyczny", ponieważ ocieplenie klimatu Arktyki prowadzi do zwiększonych emisji metanu, co z kolei sprzyja dalszemu ociepleniu, a wszystko to zamienia się w rozpędzony i niekontrolowalny cykl.

0
1
2016-12-30 ziolko

Pracownica popełniła samobójstwo z powodu przepracowania. Dyrektor podał się do dymisji

24-letnia Matsuri Takahashi zatrudniona Dentsu popełniła samobójstwo 25 grudnia 2015 r., skacząc z firmowego budynku. – Kiedy jesteś w biurze po 20 godzin dziennie, przestajesz rozumieć, po co żyjesz. To aż śmieszne – napisała na swoim Twitterze tydzień wcześniej. Matka Matsuri, podejrzewając związek tragicznej śmierci z warunkami pracy, napisała formalną skargę do inspektora pracy w Tokio. W październiku tego roku urząd uznał samobójstwo za przypadek śmierci z przepracowania (jap. karoshi). Japońska prokuratura podejrzewa też łamanie praw pracowniczych w Dentsu. Matsuri miała pracować przez 105 nadgodzin miesięcznie. – To godne pożałowania, że nie potrafiliśmy zapobiec przepracowaniu, zatrudniając dodatkową osobę. Biorę pełną odpowiedzialność za to zdarzenie. Zamierzam zrezygnować ze stanowiska na styczniowym spotkaniu zarządu – powiedział właśnie na konferencji prasowej dyrektor Dentsu Tadashi Ishii. Miał też osobiście przeprosić rodzinę pracownicy. To nie pierwszy przypadek karoshi pracownika Dentsu. W 1991 r. także 24-latek popełnił samobójstwo, a w 2013 r. 30-latek zachorował z przepracowania. Za każdy razem agencja reklamowa zapewniała, że „traktuje życie i śmierć swoich pracowników poważnie” i że podobne przypadki już się nie powtórzą. Rezygnacja Ishii wpisuje się w kampanię premiera Shinzo Abe przeciwko przepracowaniu Japończyków. Abe zamierza zaostrzyć prawo pracy, w tym zasady dotyczące nadgodzin. W Japonii to bardzo poważny problem. Według rządowych danych za 2015 r. w 96 przypadkach wypłacono odszkodowanie za śmierć japońskich pracowników w wyniku uszkodzenia serca lub mózgu z przepracowania, a w 93 kolejnych w wyniku samobójstwa. Problemem są prawdopodobnie wieloletnie przyzwyczajenia. – W japońskim społeczeństwie młodzi absolwenci muszą pracować przynajmniej trzy lata na swoim pierwszym stanowisku zanim zostaną uznani za wystarczająco doświadczonych na zmianę pracy. Ten, kto zrezygnuje wcześniej, jest skończony na rynku pracy – wyjaśnia dla Timesa Haruki Konno, autor książki „Burakku kigyo”, czyli czarne korporacje.

0
2
2016-12-24 ziolko

Naukowe badania nad poprzednimi wcieleniami - wyniki są szokujące!

Regresja hipnotyczna to jeden ze sposobów stosowanych po to, by cofnąć się do poprzednich wcieleń. Zjawisko było badane przez kilku naukowców. Co odkryli? Pionierem wykorzystania hipnozy w celu regresji do poprzednich wcieleń był najprawdopodobniej Eugene Auguste Albert de Rochas d’Aiglun (1837-1914), specjalista w zakresie inżynierii wojskowej i rektor Politechniki w Paryżu. Po rozpoczęciu badań nad zjawiskami anomalnymi musiał zrezygnować z pracy na Politechnice na skutek sprzeciwu środowiska naukowego. De Rochas do badań nad reinkarnacją przystąpił z naukową pasją, szukając obiektywnego potwierdzenia nieoczekiwanego fenomenu. Badania nad możliwością reinkarnacji na drodze cofania pacjentów w stanie hipnozy do wspomnień z poprzednich egzystencji prowadzili później także szwedzki psycholog i jeden z inicjatorów powołania do życia Towarzystwa Badań Parapsychologicznych dr John Björkhem, angielski psychiatra dr Aleksander Cannon, austriacki psycholog dr Thorwald Dethlefsen oraz angielski psychiatra i psychoterapeuta dr Arnall Bloxham. Uzyskiwane w stanie hipnozy wyniki badań zasobów podświadomości wielu osób wskazywały na możliwość kolejnych inkarnacji naszej jaźni i kształtowania wypadkowej osobowości w kolejnych wcieleniach. W Polsce najbardziej znane są wyniki badań nad tym zagadnieniem, które uzyskała dr Helen Wambach, profesor psychologii i parapsychologii w Brookdale University Badania Wambach zainspirowane zostały publikacjami dotyczącymi zjawisk z pogranicza życia i śmierci oraz badaniami prof. dr. Iana Stevensona dotyczącymi pamięci minionych wcieleń. Wyniki badań Helen Wambach z pewnością warto zaprezentować, ponieważ obejmowały one szerokie spektrum zagadnień związanych z reinkarnacją, w tym cel życia, motywacje przy wyborze życia, stosunki z osobami towarzyszącymi w kolejnych wcieleniach, uczucia związane z porodem i śmiercią, wybór płci itd. Wartość jej badań wynika również z liczby przeprowadzonych przez nią regresji (u ponad 2000 osób). W celu wychwycenia ewentualnego wpływu osoby prowadzącej regresję hipnotyczną na treść odzyskiwanych wspomnień stosowała przeważnie seanse grupowe, ale uzyskiwane podczas nich informacje miały zawsze charakter indywidualny, wykazując przy tym istotne cechy wspólne, które wskazywały na uniwersalny charakter odbieranych wrażeń. Uzyskane przez nią wyniki ujawniły też zaskakującą zbieżność relacji mimo bardzo istotnych różnic kulturowych i światopoglądowych osób badanych. Przedstawiały one nie tylko cały szereg wspomnień dotyczących aktualnego życia, które zostały wyparte ze świadomości, lecz umożliwiały także ponowne przeżywanie zdarzeń z wcześniejszego życia, a niekiedy dawały również skąpy wgląd w okresy między wcieleniami. Odtworzone podczas hipnozy wspomnienia powiązane były z reguły z problemami nękającymi osobę badaną w aktualnym życiu.

0
1
2016-12-17 ziolko

Czekolada - przysmak, który może zabić

W okresie świątecznym nasze stoły są wypełnione jedzeniem: owocami, ciastami, słodyczami. Należy jednak pamiętać, że niektóre z tych łakoci mogą być bardzo szkodliwe dla naszych pupilków, a nawet trujące. Tak jest w przypadku czekolady, która jest przysmakiem dla człowieka, ale trucizną dla kotów i psów. Psy częściej są ofiarami zatrucia, ponieważ czują smak słodki i bardziej niż koty, ciągnie je do słodyczy. Koty również przepadają za słodyczami, choć nie czują smaku słodkiego i preferują smaki słone, kwaśne lub gorzkie. Nie zapominajmy jednak o tym, że w przypadku pewnych specjałów, zwierzęcy organizm może zareagować zupełnie inaczej, niż ludzki. Czekolada jest jednym z tych produktów, których nie wolno podawać naszym pupilom - zarówno kotom, jak i psom. Szczególnie niebezpieczna jest jej gorzka odmiana. Przyczyną, z powodu której nasz ulubiony łakoć stanowi truciznę dla zwierząt, jest teobromina. Zgodnie z definicją zawartą w Encyklopedii Wiem Onet.pl, jest to alkaloid, który występuje w ziarnach kakao. Używa się ich przy produkcji czekolady, coli, a nawet herbaty. Zanim poczęstujemy naszych ulubieńców tymi produktami, powinniśmy pamiętać o ich szkodliwym działaniu na zwierzęta. Teobromina jest wyjątkowo szkodliwa i toksyczna dla kotów, psów i koni. Wynika to z faktu, że ich organizmy nie są zdolne do efektywnego trawienia tego alkaloidu. Podanie zwierzęciu teobrominy może doprowadzić nawet do jego śmierci. Jeśli zauważymy, że nasz pupil ma nudności, wymiotuje, cierpi na biegunkę i częściej niż zwykle oddaje mocz - mogą to być objawy zatrucia termobrobiną. W takim przypadku należy zareagować jak najszybciej - wywołać u zwierzęcia wymioty i niezwłocznie skontaktować się z weterynarzem. Jeśli nie zareagujemy, nasz pupil może stracić życie. Pamiętajmy więc o tym, żeby uniemożliwić zwierzęciu kontakt z trującymi słodyczami. Szczególnie w okresie świątecznym, kiedy w większości domów czekolada występuje w ilościach dużo większych, niż zazwyczaj. Często także eksponuje się ją na tacach, stołach i półkach - jest więc łatwiej dostępna dla zwierzęcia. Poinformujmy również świątecznych gości, żeby nie dokarmiali zwierzęcia czekoladą - nie każdy bowiem zdaje sobie sprawę z jej trującego działania na naszych ulubieńców.

0
2
następna strona

ChoZoba.pl - śmieszne zdjęcia, śmieszne filmy, śmieszne obrazki, śmieszne gify, ciekawe artykuły, poradniki, generator memów.